"Dawno temu na tych ziemiach żyły stworzenia, które dziś wzbudzają w nas strach - smoki. Jednak po dziś dzień, żyją ludzie, którzy odziedziczyli po nich moce. Legenda głosi, że kiedyś pojawi się ktoś, dzięki komu smoki znów zawitają na tym świecie."
Czytałam książkę o ludzkich legendach, leżąc na kanapie w bibliotece. Lubiłam je czytać, bo były ciekawe. Jedną potrafiłam przeczytać tysiąc razy i dalej nie mieć dość.
- Znowu siedzisz z nosem w legendach? - Spytał Naoki, siadając po turecku na fotelu niedaleko kanapy.
- Coś ci nie pasuje? - Zerknęłam na niego, a potem znów wróciłam do lektury.
- Ty byś się lepiej zaczęła przygotowywać. W końcu już jutro po raz pierwszy odwiedzimy Ziemię.
- Jakoś mało mnie to interesuje.
- Ciekawe dlaczego... - wtrąciła się Urako, która pojawiła się znikąd nad moją głową i patrzyła na mnie ze swoim poker face'm, na co się naburmuszyłam, a ta uśmiechnęła.
- Spadaj. Nie mam zamiaru zmieniać wyglądu. Z tego, co wiem to ludzie często farbują włosy i noszą soczewki kolorowe - wstałam z kanapy, odłożyłam książkę na stolik obok i podeszłam do pierwszego lepszego regału.
- A naszyjnik? - Spytał Shoji.
- Po moim trupie.
- Oczy i włosy da się znieść, ale... naszyjnik zwykły nie jest. Musisz go tu zostawić. - Stwierdził Noaoki.
- Ciekawe jakbyś wyglądał u ludzi z podpalonymi włosami...
- Spróbuj mi je podpalić, to nie żyjesz - na te słowa się wyszczerzyłam.
- Po pytaniu od Shoji'ego odpowiedziała "Po moim trupie". Czuję, że wolałaby zginąć, niż zejść do ludzi bez naszyjnika. Pomożesz jej, jak ją zamordujesz.
- Grr...
- Poza tym - wisiorek pomoże mi utrzymać moce na wodzy.
- Żartujesz!
- Ona nie żartuje - powiedział starzec, który opiekuje się biblioteką i doskonale zna nas oraz przeszłość wszystkich z Nigeru.
- Ha... Chwila, to my się musimy odstawić, a ona se może taka pozostać?! Niesprawiedliwość!
- Kto powiedział, że musicie się odstawiać? - Spojrzałam na Naokiego z podniesioną brwią. - Możecie iść normalnie.
- Łatwo ci powiedzieć. Mi rodzice każą się jakoś ubrać...
- Mi też - powiedzieli na raz Naoki i Urako.
- Obyście nie poszli, jakbyście szli na ślub - zaśmiałam się.
- Wyobrażasz sobie MNIE w garniaku? - Próbowałam wyobrazić sobie Nao w garniturze. Po chwili namysłu odpowiedziałam.
- Mówię stanowcze NIE, takiemu obrazowi. Shoji by jeszcze jakoś wyglądał, ale ty nie.
- Dzięki, małpo jedna.
- A ja Michi, miło mi - uśmiechnęłam się.
- Spadaj. Nie mam zamiaru zmieniać wyglądu. Z tego, co wiem to ludzie często farbują włosy i noszą soczewki kolorowe - wstałam z kanapy, odłożyłam książkę na stolik obok i podeszłam do pierwszego lepszego regału.
- A naszyjnik? - Spytał Shoji.
- Po moim trupie.
- Oczy i włosy da się znieść, ale... naszyjnik zwykły nie jest. Musisz go tu zostawić. - Stwierdził Noaoki.
- Ciekawe jakbyś wyglądał u ludzi z podpalonymi włosami...
- Spróbuj mi je podpalić, to nie żyjesz - na te słowa się wyszczerzyłam.
- Po pytaniu od Shoji'ego odpowiedziała "Po moim trupie". Czuję, że wolałaby zginąć, niż zejść do ludzi bez naszyjnika. Pomożesz jej, jak ją zamordujesz.
- Grr...
- Poza tym - wisiorek pomoże mi utrzymać moce na wodzy.
- Żartujesz!
- Ona nie żartuje - powiedział starzec, który opiekuje się biblioteką i doskonale zna nas oraz przeszłość wszystkich z Nigeru.
- Ha... Chwila, to my się musimy odstawić, a ona se może taka pozostać?! Niesprawiedliwość!
- Kto powiedział, że musicie się odstawiać? - Spojrzałam na Naokiego z podniesioną brwią. - Możecie iść normalnie.
- Łatwo ci powiedzieć. Mi rodzice każą się jakoś ubrać...
- Mi też - powiedzieli na raz Naoki i Urako.
- Obyście nie poszli, jakbyście szli na ślub - zaśmiałam się.
- Wyobrażasz sobie MNIE w garniaku? - Próbowałam wyobrazić sobie Nao w garniturze. Po chwili namysłu odpowiedziałam.
- Mówię stanowcze NIE, takiemu obrazowi. Shoji by jeszcze jakoś wyglądał, ale ty nie.
- Dzięki, małpo jedna.
- A ja Michi, miło mi - uśmiechnęłam się.



